Pozwolić na samodzielność

Pozwolić dzieciom na samodzielność. Pozwolić, żeby robiły po swojemu. Pozwolić, żeby żyły tak, jak chcą.

Najstarsza umówiła się z koleżanką na nocowanie. Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie pytać, czy spakowała piżamę? Kapcie? Ubranie na jutro? A potem zobaczyłam jej plecak. Ze stelażem 🙂 Mam nadzieję, że szczotkę do zębów ma. I że je użyje.

Jedna córka poszła to dla równowagi przyszły trzy inne dziewczynki. Prawie Najstarsza ma dziś imieniny. Sama ułożyła treść zaproszeń, sama je napisała, sama rozdała koleżankom z klasy. Mamy pisały do mnie, żeby spytać, czy na pewno zapraszamy 😉 Sama ułożyła menu: „Mamusiu, zrobisz nam placuszki kefirowe, popcorn i blok czekoladowy?” Skaczą teraz na trampolinie a Prawie Najstarsza pełni honory domu. Nie policzę, ile razy chciałam podpowiedzieć, żeby jednak zrobiła coś inaczej. I nie policzę, ile razy nie udało mi się powstrzymać. Ciągła lekcja wiary w kompetencje moich dzieci, w to, że dadzą radę bez mojego krążenia nad nimi jak matka-helikopter.

Z jednej strony trochę mi szkoda, lubię urządzać przyjęcia dla dzieci. dopiero co miałam w domu kilkoro czterolatków na szkoleniu jedi. Wymyśliłam im mnóstwo zabaw, przekąsek w kształcie mieczy świetlnych. A teraz mnie nie chcą, radzą sobie sami. I dobrze, i tak ma być.

Dzieci ćwiczą się w samodzielności. Matki ćwiczą się w pozwalaniu na nią. Dobrze byłoby zdążyć, zanim się zostanie babcią.

No Comments

Leave a Comment